Noc Sylwestrowa.

Po wybuchach rac i wypiciu wina musującego (szampana) wyszedłem z lokum w którym witałem nowy 2012 rok. Było to po 1 w nocy. Noc była, jak mi się zdawało ciepła. Może byłem pod wrażeniem Nowego Roku, więc nie odczuwałem zimna. Musiał być przymrozek. Na chodniku zalegała cienka warstwa lodu, a w powietrzu unosiła się mgła i to bardzo gęsta. Oto umieszczone zdjęcia z ul. Przybyszewskiego w Łodzi i z osiedla Zarzew.